piątek, 10 lutego 2012

10.

     Ten piątek był chyba najbardziej pustym dniem przez ostatnie pół roku. Nawet naszły mnie chęci do uczenia się. Położyłam książkę przed sobą, usiadłam sobie wygodnie, otwarłam ją i... i okazało się, że nie znam znaczenia słowa "dział", więc na tym skończyła się moja dzisiejsza nauka. Nic ciekawego się nie dzieje. Wczoraj zielona, super fun, wszyscy się fantastycznie bawili, bez wyjątków (nie nieeee, to zdanie wcale nie ocieka sarkazmem). Rano w uszach bębniło, głowa bolała, nogi też. Włosy i ubrania tak waliły fajkami, że się obłok robił nad każdym. No ale najgorzej też nie było. Chyba.
    Jutro znowu meeting wieczorem. Odreagujemy wszystko noo.
    Ogółem, to jest mi przez cały dzień, a przynajmniej przez jego większość taaaaaaaak źle, że nawet spanie nic nie da. I nie chce mi się pisać tej notki, ale i tak nie mam nic innego do roboty, bo przeglądanie sadistica przez 3 godziny jednak może się znudzić. 
    I na koniec, jak zwykle focie

samojebka z Kato


lama na spacerze z Negrem w Kato

hipsterskie kolczyki z bazaru, których wgl nie widać

i na koniec, żeby hipsterom nie było smutno, hipsterski space

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz