środa, 8 lutego 2012

9.

      Nie mogłam dodać wcześniej nic, bo zdjęcia nie chciały się załadować.
     W pociągu poznałyśmy fajnego kolegę, który wyglądał jak krokiet (jadł kotleta) i słuchał techno. Sobota szybko się skończyła. Niedziela, nawet nie wiem co robiliśmy w niedzielę. Poniedziałek Kisi i Lama przyjechały na zdjęcia. I miały taki fajny spray złoty. Tak sobie myślę, że można by czarną klawiaturę nim sprejnąć, ale tak, żeby klawisze były dalej czarne co? Wtorek, znowu Kisi i Lama przyjechały na film, którego i tak do końca, ani nawet do połowy nie oglądnęłyśmy, bo supersłodkafun Lamcia nie usiedzi w miejscu skupiona (ciekawe przez kogo -,-), potem herbaciarnia z Cegłą, Aduską i Ingą. Na górze było strasznie zimno w szwajki i musiałam się ogrzewać przy świecy. Po 20 jeszcze do Stoku w Jawroniku na chwilę wpadłyśmy, gdzie zgubiłam nooową rękawiczkę. Dziś dentysta i kręgle w Cieszynie. Jutro? Zielonaaaaaaaaaaaaaaaa!
     Ten tydzień za szybko zleciał.


z pokoju

 z auta

z okna

 z pociągu

 z kanapy

z shopingu 2


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz