Tydzień szkolny szybko zleciał. W poniedziałek zaspałam, a w piątek koncert walentynkowy. Koncert oceniam na 5/6 na 10. Nie było źle, ale długo trwał. Produktywna Sobota wyglądała mniej więcej tak: spanie do 11, ogarnianie pokoju do 12/13, siedzenie na kanapie z padem w ręku do 14, przygotowywanie się na autobus do 16:44 (który i tak nie pojechał, bo sobota), lodowisko, na którym tylko siedzieliśmy, fajka wodna (-,-) za którą zapłaciłam 8 zł i wcale jej nie paliłam i poznanie gościa na dworcu pkp, który nie lubi Beaty Kozidrak, dotarcie na zawodzie o 22, super gaasstroo, film (Lama mówiła że nie był wcale smutny), nooo i w międzyczasie gleby.
$w33t f0C!@ 2 Br@c!$2k!3m
wykwintna kolacja u Lamki
sprawdzanie sprężystości dywanu, badania wykazały, że jest to giętki dywan, ale nie do końca
[*] jak ja wygladam :o
OdpowiedzUsuń