Wracając do poprzedniej notki o topieniu się nad Wisłą - chyba jednak nas tam nie spotkacie.
Poniedziałkowe popołudnie spędziłam w Dzięgo grając w super trudną grę Jungle Speed. Najadłam się aż jedną bułką. No i wracać do domu miałam na magicznym skuterze, ale jednak KOMUŚ nie odpalił i wracaliśmy z nowo poznanym kolegą Jasiem jeśli dobrze pamiętam.
Wczoraj cały dzień tzw. opierdaling. Byłam zmęczona nic nie robieniem. To leżenie aż bolało, ale nie było nic innego do roboty. Wieczorem rodzinny grill, na którym jak zwykle nie było z kim pogadać, bo każdy starszy, więc poszłam sobie stamtąd tak szybko jak przyszłam.
Dziś ogarnęłam po raz kolejny czeski basen z Lamą, co udokumentowałam moją lodówką (ledwo zmieściła się w torebce :c ). Zwieńczeniem super ciepłego tygodnia była dzisiejsza burza, która nieco obniżyła temperaturę.
Wakacje! Nie mijajcie tak szybko jak rok szkolny, proszę proszę proszę!
The Parlotones "Save Your Best Bits"
<3



Uwielbiam ten basen w Czechach.c-:
OdpowiedzUsuń