Jak zwykle nocię zacznę od streszczenia kilku ostatnich dni.
Czwartek rower i robienie obiadu u Budniaka, spaghetti dla niedokarmionych młodych ludzi.
Potem chwila jeszcze nad Brennicą i super mycie rowerów w rzece.
Piątek niestety nie taki piękny, gdyż wstało się o 6:15, bo szkoła. Wieczór ponownie rower, ale tym razem na rowerze samochodem. Posiedzieliśmy nad wałem (szukaliśmy miejsca do siedzenia 30 minut), a wracaliśmy przez krzaki, przez które nie dało się przejść, czego można domyślić się patrząc na moje nogi.
Dziś Produktywnej Sobocie towarzyszył piękny deszczyk. Popatrzyłam sobie jak grają 40stki w piłkę i przy okazji wymyśliłam ambitny tekst do piosenki o majtkach.
ZMIENIAM CZCIONKĘ I JEJ WIELKOŚĆ SPECJALNIE NA PROŚBĘ BUDNIAKA.
Wszytko co dobre kiedyś się skończy. Dlatego najlepiej by było, gdybyśmy
nie przyzwyczajali się do nikogo. Lecz jesteśmy ludźmi, popełniamy
błędy i potem cierpimy. Tacy wszyscy jesteśmy mądrzy.
fejmys okulary
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz