sobota, 9 czerwca 2012

40.

Ten tydzień był tak zawalony, że nie miałam nawet czasu żeby dodać coś bloga. Pogoda jak zwykle na przekór naszym oczekiwaniom  musiała się popsuć, jak ja to lubię.

Poniedziałek i wtorek jakoś specjalnie nie zapadły mi w pamięci, więc nie ma co opisywać. 
Wyczekana środa, a raczej środowy wieczór jak najbardziej na tak. Wszystko poszło dobrze, no może oprócz komórki którą zgubiłam i wszyscy szukali jej na około domu. Po bezowocnych poszukiwaniach okazało się, że jest w kieszeni Pasty (woooohohoooo (: ). DZIĘKI LUDZIE!
Czwartek miłe umieranie w Koniakowie na działce.
Piątek cudowny trip do ciucho z Martyną, Kisi i Lamą (kolejne skarby!). Zdjęcia dodam w następnej notce, gdyż dziś mam tylko kamerkowe z laptopa. Oklejanie ściany gazetami u Ulki, a zaraz po tym Górki przyjechały na mecz, który oglądaliśmy u Lamy.
Produktywna Sobota? Zakończenie sezonu w Górkach, kotlet, ziemniaki i kapusta. Kulam się! <3

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz