Ten tydzień był tak zawalony, że nie miałam nawet czasu żeby dodać coś bloga. Pogoda jak zwykle na przekór naszym oczekiwaniom musiała się popsuć, jak ja to lubię.
Poniedziałek i wtorek jakoś specjalnie nie zapadły mi w pamięci, więc nie ma co opisywać.
Wyczekana środa, a raczej środowy wieczór jak najbardziej na tak. Wszystko poszło dobrze, no może oprócz komórki którą zgubiłam i wszyscy szukali jej na około domu. Po bezowocnych poszukiwaniach okazało się, że jest w kieszeni Pasty (woooohohoooo (: ). DZIĘKI LUDZIE!
Czwartek miłe umieranie w Koniakowie na działce.
Piątek cudowny trip do ciucho z Martyną, Kisi i Lamą (kolejne skarby!). Zdjęcia dodam w następnej notce, gdyż dziś mam tylko kamerkowe z laptopa. Oklejanie ściany gazetami u Ulki, a zaraz po tym Górki przyjechały na mecz, który oglądaliśmy u Lamy.
Produktywna Sobota? Zakończenie sezonu w Górkach, kotlet, ziemniaki i kapusta. Kulam się! <3



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz