Nic super nadzwyczajnego się nie działo od soboty.
Nie mogę pochwalić pogody w tym tygodniu, bo ciągle pada. Jest czerwiec, w sumie prawie połowa czerwca, a tu tylko deszcz i 15 stopni na zewnątrz.
Dziś nawet musiałam ubrać kalosze i kurtałkę przeciwdeszczową.
W poniedziałek cudownie spędziłam popołudnie zakuwając do polskiego prawie 3h.
We wtorek byłam kolejne 3h w kościele na bierzmowaniu (moim przeznaczeniem jest opiekowanie się Anką). Było zimno, nudno i głodno, a do tego nie mogłam patrzeć przed siebie, bo pan, który tam siedział wymyślił sobie, że dla fun'u może ubrać złoty garnitur. O 20:40 mecz we wrzosie. Wróciłam z niego cała przemoknięta (pewnie temu jestem znów przeziębiona ;o!) .Przed północą ogarnęłam jeszcze polski.
Mój kolejny cel, potrzebny by przetrwać wypada na...
święto Trzech Braci w Cieszynie. Gratuluje! Żyję teraz tylko tym!
"Traktuj siebie, tak jakbyś traktował swojego najlepszego przyjaciela."
babcine bluzki
spodenki z wysokim stanem


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz