niedziela, 24 czerwca 2012

44.

Ten weekend za szybko zleciał. Pięć minut po północy popatrzyłam na zegarek, a tu 01:45.
Nie będę szczegółowo opisywać kilku ostatnich dni, gdyż były prawie identyczne. Ostatnio spędzam wolny czas aktywnie, co wychodzi mi na dobre i czego efekty widać (:D). W drugim tygodniu dam sobie megaaa wycisk. W końcu muszę jakoś wyglądać na weselu niewiemkogo i niewiemgdzie.
Dziś cały dzień poza domem i to w dodatku spędzony w aucie. Tu Gołkowice, tu Rybnik, tu Ostrava i Karvina i jeszcze Zawodzie. Padnę dziś jak szmaciarza koń, ale raczej się nie wyśpię, gdyż wstaję o całkiem nieprzyzwoitej porze (mowa tutaj o 5:40 rano). Boooooo jutro wreszcie Praga! Mam nadzieję, że nie będzie dużo chmur, bo zabieram ze sobą ubrania raczej na ciepłą pogodę. Może przyda mi się nawet moja sukienka w grochy! Tak więc następna notka będzie dopiero w czwartek, albo i piątek. Na pewno nie prędzej, chociaż przez ostatnie miesiące dodaję je nieregularnie. Bywajcie, odwiedzajcie bloga i trzymajcie się tej zasady:
Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy.





aktualnie marzą mi się:


1 komentarz: