Podobnym do tego ze zdjęć wypadem zakończyłam ubłagany weekend.
W piątek Trzech Braci w Cn z szalonymi personami. Żeby było śmieszniej, ubrałyśmy się tak samo z Lamką, ciekawe czy ktoś zauważył ;o. Troche pochodzone, postojone też w trakcie koncertu Perfekt, z którego nic nie wiem, bo mój metr sześćdziesiąt cztery jednak nie jest na tyle wystarczający, by cokolwiek widzieć.
Produktywna Sobota - mecz w Ustro. Razem z Patrykiem jako zagorzali fani piłki nożnej przeżywaliśmy każdą minute meczu siedząc w kuchni i jedząc ser z dżemem. Po meczu na skłodowskiej szukaliśmy małego wozu, ale jako że wbrew pozorom nie jesteśmy tak bardzo inteligentni nie znaleźliśmy go, co nadrobiłam przed północą (OBRAZEK Z MAŁYM WOZEM.).
Parę godzin z dziś spędzone znów w Cn, głównie po to by obejrzeć występ naszego wspaniałego ustrońskiego Absurdu. No i wieczór specjalnie zostawiony dla Kochanowskiego i trenów.
Kolejnym celem jest wycieczka do Pragi. Będziecie za mną tęsknić od 25.06 do 27.06.*
*dzięki anonim za poprawkę!


KOCHAM <3
OdpowiedzUsuńJa wcale nie wąchałem tego kebaba przez zamknięte nozdrza...
OdpowiedzUsuńnie będzie cię cały rok? Bo jedziesz w czerwcu a wracasz w maju?
OdpowiedzUsuńtak! pięknie! :D
UsuńNIE MASZ METRA sześćdziesiąt cztery I NIE KŁAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <3
OdpowiedzUsuń